Zmiana pracy a finanse w domu

Pensja

Większość z nas etatowców uważa, że zarabia za mało, ciągle dążąc do podnoszenia kwalifikacji i szukania pracy lepiej płatnej. To działanie jak najbardziej właściwe i pożądane dla naszego rozwoju zawodowego.

Pensja czyli nasz comiesięczny dochód pozwala nam zaspokajać potrzeby swoje i swojej rodziny. Naturalną sprawą jest, że wciąż chcemy zarabiać coraz więcej aby podnosić swoją stoę życiową. Chcemy również, a może przede wszystkim oszczędzać/inwestować o czym pisałem w poprzednich wpisach. Czy jednak zawsze wysokość dochodu powinna stać na pierwszym miejscu przy naszych zawodowych zmianach? O tym do czego doszedłem ostatnio sam napisałem poniżej.

Mój przypadek

Wszystko jest proste kiedy wiemy co chcemy robić w życiu. Nasz rozwój zawodowy to nie dzieło przypadkowości i wielu zmiennych na które często nie mamy wpływu.

Propozycja, którą otrzymałem była bardzo ciekawa. Miałem przejść do innego działu w firmie w której pracuję od lat. Co więcej to firma, którą lubię. Nowa pozycja okazała się lepiej płatna, z założenia w dziale który daje ogromne możliwości rozwoju… Rzeczywistość minęła się w znacznym stopniu z teorią. Nie będę rozpisywał się o szczegółach, ale podejście nowego szefa do mnie a także charakter nowych obowiązków wzbudziły niechęć do pracy w nowym miejscu. Zdecydowanie nie był to proces krótki. Prawdziwe zniechęcenie i podjęcie decyzji o odejściu przyszło po 4 miesiącach pracy w nowym miejscu. Prawdziwą ulgę czułem przed dniami wolnymi, na które wyczekiwałem z utęsknieniem. Lecz w dni wolne dokuczały mi ogromne bóle głowy, które jak się okazało wynikały ze stresu z którym mierzyłem się na co dzień. Na weekend organizm się odprężał (odpoczywał) a mnie raczył wspomnianymi bólami. Po weekendach z kolei, w poniedziałkowe poranki, przeżywałem prawdziwe katorgi. Myśl o pójściu do pracy przyprawiała mnie o mdłości. Mimo namów szefa i współpracowników podjąłem decyzję o odejściu.

Co dalej?

Przede wszystkim sama chwila kiedy oznajmiłem to szefowi to było dla mnie zwycięstwo. Samo przyznanie się do porażki przed samym sobą i światem była dla mnie dużym wyzwaniem. Jak jednak mówi stare porzekadło – ten nie popełnia błędów kto nic nie robi. Ja zdecydowanie nie jestem osobą, która nie chce zmieniać nic w życiu. Odezwałem się do szefa z poprzedniego działu, wiedziałem że mam u niego dobre noty. Nie było łatwo, ale udało się i wracam do pracy, która sprawiała mi przyjemność. Tak, jest mniej płatna, co nie zmienia faktu, że mam nadzieję na odzyskanie równowagi emocjonalnej.

Teraz wiem, że zmiana powinna być bardzo dobrze przemyślana. Nie zawsze tam gdzie trawa wydaje się bardziej zielona taka na prawdę jest.

Ten post to trochę usprawiedliwienie przed samym sobą i Wami. Mam teraz nadzieję na powrót do regularnego pisania. Czego sobie i Wam życzę.

Życie jest tylko jedno, nie warto marnować go na ciągłe zmartwienia. 🙂